Dołącz do czytelników
Brak wyników

Wywiad miesiąca

26 stycznia 2018

NR 27 (Maj 2017)

Twarzą w twarz

0 14

„Szkoła powinna podążać za zmianami cywilizacyjnymi” – rozmowa z prof. dr hab. Łukaszem Andrzejem Turskim
 

Panie Profesorze, w obliczu nadchodzących zmian w systemie edukacji nasuwa się podstawowe pytanie: jak efektywnie poprawić funkcjonowanie szkolnictwa w Polsce?

W praktyce zmiana proponowana przez MEN dotyczy kwestii sensu stricto administracyjnych, które przy dużej determinacji można przeprowadzić w stosunkowo krótkim terminie, choć generują one ogromny koszt − wątpliwa jest rentowność tego przedsięwzięcia. Prawdziwa zmiana, poprawiająca jakość edukacji polskiego społeczeństwa wymagałaby po pierwsze czasu − byłoby to zapewne przedsięwzięcie długoterminowe, a po drugie − konieczna byłaby konsultacja ekspercka programu takiej zmiany. Myślę tutaj o utworzeniu jakiejś rady na wzór amerykański, złożonej np. z rektorów najlepszych uczelni, naukowców prowadzących duże projekty za granicą, a nie urzędników – popularyzatorów edukacji.  

Bywa Pan często pytany o stan oświaty i krytycznie odnosi się do istniejącego w Polsce systemu edukacji, który ma charakter horyzontalny. Gdybyśmy mieli odejść od takiego schematu, żeby usprawnić oświatę, jak należałoby się za to zabrać?

Reforma w szkolnictwie jest niewątpliwie potrzebna, ale taka, która zostałaby przeprowadzona z niezwykłym rozmysłem i powoli, jako że jest to gigantyczna struktura. Można by tutaj przywołać metaforę tankowca płynącego po morzu: gwałtowne ruchy sterem nie są wskazane, a wręcz są bezcelowe, a każdy manewr wymaga czasu, zatem musi być przemyślany. Jeśli nie mamy dobrze przemyślanego planu naprawczego, dopracowanego w każdym detalu, a przede wszystkim kierunku i celu, do którego zmierzamy, to nie ma sensu podejmowanie jakichkolwiek działań. W mojej opinii niezbędna jest rzeczowa dyskusja na temat celu, do jakiego należy zmierzać w obecnym systemie panującym w szkolnictwie. Absolutnym wstępem do jakichkolwiek reform powinna być debata służąca wyznaczeniu celu oraz zadań, które należy postawić szkolnictwu. Zmiana administracyjna jest tutaj rzeczą wtórną. Jeśli zostanie sprecyzowany cel i sposób, w jaki powinno się go osiągnąć, będzie można zastanowić się, czy proponowana zmiana administracyjna jest zasadna, czy też nie. 

Sytuacja w naszym kraju jest o tyle nietypowa, że Polskie reformy po 1989 roku i odbudowa państwa zbiegły się z gigantyczną rewolucją informatyczną. Co więcej, to niebywale gwałtowne przyspieszenie technologiczne nastąpiło na przełomie ostatnich kilkunastu lat. Choć wydaje się to oczywiste, to jednak w mojej opinii dość znamienny jest fakt, że jeszcze 15 lat temu nie istniało żadne z urządzeń, które dziś są absolutnie niezbędne w naszym codziennym życiu. Pierwsze urządzenie mobilne, które rozpoczęło rewolucję technologiczną, pojawiło się 23 października 2001 − był to pierwszy iPod firmy Apple, który nagrywał muzykę. To umowny początek rewolucji. Jeśli wejdziemy do tramwaju, pociągu, metra czy innego środka transportu publicznego, to szybko się zorientujemy, że niemal każdy pasażer korzysta z urządzenia mobilnego. To pokazuje, jak bardzo rewolucja zmieniła nasze życie w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Pojęcia, które w naszym życiu codziennym wydawałyby się dość oczywiste, uległy całkowitemu przeistoczeniu − np. znajomy jest dla współczesnego człowieka kimś, kto znajduje się na liście kontaktów na Facebooku, Instagramie czy innym portalu społecznościowym, przyjaźń nie ma nic wspólnego z geometrią, ponieważ funkcjonuje w sieci. Szkoła nie może być obojętna wobec dokonujących się zmian, które są tak znamienne w wymiarze społecznym. Upowszechnienie Internetu niesie za sobą także negatywne skutki, takie jak pojawienie się przemocy w sieci i negatywnych treści, ale to są skutki pochodne, a nie zasadnicze. Kluczowe jest to, że pojawiły się nieznane dotąd możliwości. Konsekwencją pojawienia się tak ogromnej zmiany cywilizacyjnej jest fakt, że szkolnictwo musi dostosować się do zmian technologicznych, ponieważ kształci społeczeństwo wychowane w nowej rzeczywistości. 

Jeśli argumentem do wprowadzenia zmian w edukacji ma być poprawa jakości nauczania przez powrót do starego porządku administracyjnego, który sprawdzał się w przeszłości, to ja uważam, że takie podejście jest błędne, bo szkoła powinna podążać za zmianami cywilizacyjnymi. Jeśli zadamy sobie fundamentalne pytanie: „jakie zadanie ma spełniać polska szkoła?”, to uświadomimy sobie, że jeszcze do niedawna podstawowym celem szkoły było dostarczanie wiedzy, a dziś jest to zadanie zupełnie marginalne – chociażby dlatego, że edukacja szkolna jest stosunkowo krótka na przestrzeni wydłużającego się czasu życia człowieka. Kilkanaście lat, które spędzamy w szkole, to zaledwie epizod, jeśli weźmiemy pod uwagę długość życia współczesnego człowieka oraz jego czas aktywności zawodowej. Zatem okres sformalizowanego nauczania jest jedynie chwilą, a człowiek uczy się całe życie. W tym kontekście szkoła nie ma dostarczać wiedzy, ale metod jej zdobywania oraz umiejętności odnalezienia się w rzeczywistości, która nieustannie się zmienia. 

Myślenie o podstawach powszechnej edukacji jest stosunkowo nowym historycznie zjawiskiem. Wbrew opinii o tym, że Amerykanie mają kiepską edukację, to właśnie stamtąd wywodzą się początki istnienia edukacji powszechnej. Mianowicie zapoczątkował je Thomas Jefferson oraz twórcy Republiki, którzy wychodzili z założenia, że tylko dobrze wykształceni ludzie gwarantują wolność. Jedn...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Życie Szkoły"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy